czwartek, 5 stycznia 2017

Król Kruków - Maggie Stiefvater

Moje postanowienia TBR 2017 są już w toku, niestety zanim będę mogła podzielić się z wami swoją opinią na temat czytanych obecnie książek, czekają na mnie jeszcze recenzje z roku 2016, których nie dokończyłam. Czasami po prostu wena nie nadchodzi w stosunku do pewnych rzeczy, albo nadchodzi z czasem.. Większa część osób, które odwiedzają tego bloga również sama bloguje, więc wiecie, co mam na myśli. Dlatego dzisiaj bardzo długo przeciągana w czasie recenzja "Króla Kruków", którego skończyłam czytać już daawno temu.
[PS. Z góry przepraszam za masową ilość porównań do innej powieści jego autorki!]

Wydawnictwo: Uroboros

Blue pochodzi z rodziny wróżek. Jako jedyna nie ma takich zdolności jak jej krewne, jednak też posiada swego rodzaju dar - jej osoba wzmacnia magię, mimo, że dziewczyna sama się nią nie posługuje. Życie Blue jest już wystarczająco dziwne, i wcale nie pomaga fakt, że matka przepowiada jej, że kiedy pocałuje ona chłopca, którego kocha, ten umrze. Ale Blue nigdy nie miała bliższej styczności z chłopcami i to dla niej szok, kiedy spotyka tego, którego ponoć zabije...
W pobliżu miejsca pracy nastolatki mieści się szkoła, w której uczą się tylko chłopcy. Uczęszczają do niej trzej przyjaciele - Gansey, Ronan i Adam. Gansey od zawsze miał obsesję na punkcie Króla Kruków, Glendowera, który ponoć od wieków spoczywa gdzieś przy linii mocy biegnącej w miasteczku, czekając, aż ktoś go obudzi. Razem z kolegami próbują namierzyć to miejsce, ale poszukiwania nie idą najlepiej. Dziwnym trafem spotykają Blue i dziewczyna zgadza się im pomóc. Dzięki niej wkrótce wszyscy trafiają do zaczarowanego lasu, w którym wszystko wygląda zupełnie inaczej, niż w normalnym świecie. Kto wie, może Król Kruków jest już na wyciągnięcie ręki?


Z Maggie Stiefvater miałam wcześniej spotkanie przy okazji "Drżenia", gdzie wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. A to szczególnie za sprawą swojego pięknego, finezyjnego prawie stylu pisania, który idealnie komponował się z tematyką powieści. Po przeczytaniu obu książek mam pewne przemyślenia co do tej autorki, ponieważ w obu przypadkach poradziła sobie nieco inaczej, ale o tym za chwilę.

Ktoś kiedyś napisał, że w "Królu Kruków" od początku bardzo dużo się dzieje, jednak w moim mniemaniu akcja na dobre rozkręciła się gdzieś od około... 200 strony! Mam pojęcie, że to bardzo dużo i część osób na pewno do tej pory gotowa byłaby zrezygnować z czytania. Wydaje mi się, że to stąd biorą się te skrajne opinie na temat tej książki. Po prostu jedni są mniej wymagający niż inni, jeśli chodzi o akcję, a Ci drudzy nie mają ochoty doczytywać do końca. I muszę przyznać, że do tej pory powieść rzeczywiście wydawała mi się dosyć dziwna, prawie ciężka.. Z tego powodu wytrzeszczałam w pewnych momentach oczy, no bo jak to, na pewno Maggie Stiefvater  to napisała?! Niemożliwe! Dlatego wiedzcie, że kiedy już dotrwacie do strony z numerem +/- 200 (wartość orientacyjna), wasze zdanie o "Królu Kruków" ulegnie diametralnej zmianie. Może to wtedy dopiero czytelnik ma szansę odpowiednio wczuć się w akcję, w każdym razie powieść wciąga jak dobry film przygodowy.*

Bohaterowie są przyjemni w odbiorze, aczkolwiek nieidealni. Ich normalność to miła odmiana. Mogę was zapewnić, że dobrze wykreowanymi, wyrazistymi postaciami są zdecydowanie Ronan i Gansey. Często grają pierwsze skrzypce i łatwo ich jest zauważyć. Kogo i czego nie mogłam ścierpieć, to Blue i Adama oraz nieudanego mini-romansu. W "Drżeniu" autorce poszło świetnie, jeśli o to chodzi, tak właściwie to główny wątek tamtej powieści i tutaj nasuwa się jeden wniosek: lepiej jej idzie pisanie książek o wątku miłosnym, niż przygodowych. Adam to prawdopodobnie postać poboczna, ale Blue miała być główną bohaterką, więc nie mogę zrozumieć, dlaczego była taka niewidoczna przez cały czas? Naprawdę nietrudno było ją przeoczyć. Będąc już przy Blue - znacznie bardziej niż ona przypadła mi do gustu jej rodzina, to znaczy wróżki, wróżki i jeszcze raz wróżki. Niejednokrotnie są sprawczyniami zabawnych sytuacji, co wprowadza trochę więcej koloru do akcji.

Styl pisania autorki w tej książce nadal trzyma poziom ("Król Kruków" został wydany wcześniej niż "Drżenie", więc tak właściwie to tam poziom jest nadal utrzymany). Jeśli chodzi o sam pomysł, to mimo, że biorąc pod uwagę całokształt druga powieść wypadła lepiej, uważam, że pod tym względem "Król Kruków" zdecydowanie wygrywa. Historia jest interesująca - sama już nawet postać Glendowera jest bardzo intrygująca. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie zetknęłam się z jej legendą, a chyba każdy lubi odnajdywać w książkach nowe, ciekawe informacje.
W obu powieściach autorka porusza różne problemy, w szczególności natury człowieczej. Podoba mi się, że nie poprzestaje jedynie na budowaniu magicznej fabuły, ale skupia się na problemach rodzinnych i związanym z nimi destrukcyjnym wpływem na jej członków. To również zdecydowanie wzbogaca treść.

Mimo to "Króla Kruków" poleciłabym młodszym czytelnikom, nie tylko ze względu na bohaterów, ale również i resztę fabuły. Grupka nastolatków poszukująca przygód od razu obudziła we mnie wspomnienia "Ulyssesa Moore'a" i doszukałam się paru podobieństw, dlatego jeśli są tu jacyś fani tej serii, mogą śmiało sięgnąć po recenzowaną pozycję. Ja dawno nie czytałam książki tego typu i z tego powodu, mimo, że odrobinę zawiodła moje oczekiwania, zważając na pochwały ze strony zagranicznych bookstagramerów, koniec końców przypadła mi do gustu. Mam nadzieję, że Maggie Stiefvater zdążyła się już wystarczająco "rozgrzać" w tej części, i że w następnej będzie tylko lepiej, ponieważ zapowiada się bardzo obiecująco.

Ocena: 6/10


*Tak, wiem, że to fantasy, ale jak dla mnie to bardziej podchodzi pod przygodówkę i koniec xD

14 komentarzy:

  1. Kurde, w tej książce chyba najbardziej pociaga mnie... jej niedostępność xD I okładka czwartego tomu <3 Serio. Nie wiem czy tak bardzo chciałabym ją przeczytać, gdybym mogła sobie pójść do jakiejkolwiek księgarni i wziąć ją z półki. No dobra, tak bym nie zrobiła, bo wolę nie płacić cen okładkowych, ale mniejsza o to.
    Drżenie mam na swojej liście ksiązek do przeczytania :D Mam nadzieję, że wreszcie mi się uda. Chociaż kurde, tam coś jest z wilkami, czy wilkołakami, a ja nie lubię tego motywu...
    No cóż... Kochana! Myślałaś o tym, żeby dawać większe zdjęcia? Masz bardzo ładne foty, ale ni cholery nie widzę co na nich jest :D
    Kasia z Kasi recenzje książek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, postaram się dostosować, dzięki za radę :D
      No są wilki, ale w sumie może odbierzesz je trochę lepiej, bo są przedstawione trochę inaczej niż zwykle. Zobaczymy :D Czekam na moment kiedy zdobędziesz tę powieść i na recenzję również w takim razie.

      Usuń
  2. Oj tak, znam to xd Też mi było ciężko zebrać się do recenzji tej książki. Co do akcji też masz racje, lekko ją trzeba przemęczyć żeby się rozkręciła. Ale mimo wszystko bardzo mi się podobała i nie mogę się doczekać aż będę mogła przeczytać drugi tom ♥
    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwilowe zaćmienia mózgu :'D
      Pokładam wielkie nadzieje w drugim tomie, więc też chciałabym już go dostać w swoje ręce!

      Usuń
  3. Zapowiada się dobrze, ale zniechęca mnie ten romans. Preferuję książki z dobrze poprowadzonym romansem, więc może lepiej przeczytam "Drżenie" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam metr xD od kupienia pierwszego tomu tegoż sławnego cyklu. Zawahałam się i kupiłam inne książki.
    Co mi się podoba w ,,Królu Kruków''? A no bohaterowie oraz to, że dużo się tam dzieje, chociaż Ty uważasz inaczej. Mały fragment nieźle mnie wciągnął.
    Czy naprawdę książkę polecasz bardziej młodszej grupie wiekowej? Achhh xd
    Pozdrawiam!
    Martyna z bloga http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy "Drżenia"? ;)
      W moim mniemaniu wypadło lepiej niż "Król Kruków".
      Młodszym - bo cóż, taka tematyka. Co nie znaczy, że zabraniam czytać ludziom w starszym przedziale wiekowym :') Wspomniałam o tym, bo kiedyś już ktoś mi powiedział, że bohaterzy są infantylni.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. Słyszałam już o tej książce dużo dobrego :) Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety nie sięgnę po serię Maggie. Chociaż okładki są nieziemskie, opis fabuły skutecznie mnie zniechęca. Mam wrażenie, że to lektura taka na jeden raz :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna książka, którą od dawna odkładam. Czas najwyższy to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie ta książka nie jest dla mnie. Odpuściłam ją sobie po kilkudziesięciu stronach bo po pierwsze czułam się nią nieco znudzona, po drugie jak dla mnie sam początek to za duży natłok informacji, bohaterów i w pewnym momencie się w tym pogubiłam. Między mną, a tą książką nie zaiskrzyło, stąd też nie została ona przez mnie dokończona.

    Pozdrawiam gorąco w te mroźne dni:* Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie ta książka po prostu była zła. I tyle.

    OdpowiedzUsuń
  10. A tak wszyscy ją zachwalają! No cóż. Może jednak nie będę aż tak szybko jej czytać xd

    Pozdrawiam
    toreador-nototread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)