sobota, 10 grudnia 2016

Światło, którego nie widać - Anthony Doerr

Wydawnictwo: Czarna Owca

Czytając książki takie jak ta, których akcja toczy się w rzeczywistości, widzę, dlaczego lubię czy wręcz wolę czytać fantasy. Kiedy je czytam, wszystko wydaje się przepełnione kolorami, zaś gdy czytałam "Światło, którego nie widać", wszystko było szare. Takie jednak miało być - w końcu tematyka książki dotyczyła spraw, które kolorowe były tylko pod nielicznymi względami. Powieści mówiące o wojnie inne być nie mogą, bo wtedy nie oddawałyby realności, tylko trąciłyby kiczem. W pewnych momentach jednak "Światło, którego nie widać" wydawało się wręcz magiczne, a to za sprawą wielu bogatych zabiegów, zastosowanych przez autora. Być może balansował on na krawędzi, i gdyby poszedł dalej, zaprzepaściłby realność swojej powieści. Anthony Doerr jednak doskonale wiedział, gdzie leży granica.

Akcja powieści toczy się w czasie II wojny światowej. Za głównych bohaterów moglibyśmy uznać Marie-Laure - niewidomą, choć dość szczęśliwą do tej pory Paryżankę, która zmuszona jest opuścić wraz z ojcem swoje miasto, by schronić się w bezpieczniejszym miejscu, oraz Wernera Pfenniga - Niemca, który wychowywał się w sierocińcu, i który później trafia na front. Śledzimy także losy ojca Marie, jej stryjecznego dziadka, oraz bardzo nieprzyjemnego niemieckiego oficera i osób z nimi powiązanych. "Moglibyśmy" ich tak nazwać ponieważ pomimo, że są oni ważną podstawą książki, Doerr uczynił z nich narzędzie, przez które przekazuje czytelnikowi tyle aspektów wojny, ile tylko może.

Każdy powinien czytać powieści nawiązujące do tragedii z przeszłości, aby mógł uświadomić sobie ich ogrom i docenić to, że my nie musimy być ich częścią, oraz ludzi, którzy cierpieli po to, żebyśmy my nie musieli. Autor nie zapomina również o naszym kraju - choć Marie-Laure mieszka we Francji, gdzie również toczą się działania wojenne, ale jak podkreśla Doerr w pewnym momencie - Francuzi traktowani są z odrobinę większym szacunkiem niż Polacy. Akcja w naszym kraju może nie toczy się zbyt długo, ale napisane jest, że Werner Pfennig znajdował się w naszym kraju wraz ze swoją jednostką; o Łodzi wspominane jest nawet dwa razy.
Powieść Anthonego Doerra pozwala również zrozumieć ówczesnego oprawcę, naród Niemiecki -  na jakich ludzi się dzielił oraz jak działała cała machina rządów Hitlera. Na przykładzie Wernera widzimy osobę, która w głębi duszy czuje, że postępuje źle, spełniając rozkazy ludzi postawionych wyżej niego, ale dopuszcza do siebie tę myśl stosunkowo późno - bo nie chce im się narażać, bo nie chce zrozumieć, że wszystko, co robił do tej pory nie było i nie jest słuszne. Autor nie bał się opisywania brutalnych scen, które niejednokrotnie pojawiają się przy przy tym bohaterze.

"Światło, którego nie widać" jest długie i trudne, jednocześnie będąc piękne i poruszające, ale przede wszystkim zmuszające do refleksji, dotykające człowieka na wielu płaszczyznach.
Jeśli na początku książka wydaje się wam nudna, nie rezygnujcie z niej - najciekawsza jest w momencie, kiedy historia dwójki bohaterów osiąga prawie apogeum. Później jednak okaże się, że to wcale nie jest koniec, po czym Doerr złamie wam serce tylko po to, byście zobaczyli, jak okrutny potrafi być los i jak niesprawiedliwe było żyć w tamtym czasie.
Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze.
Ciężko ocenić powieść tego typu. Książka ma parę wad - między innymi to, że jest momentami nużąca i jej objętość mogłaby być nieco mniejsza. Mimo to zdecydowanie ją polecam - na pewno coś z niej wyniesiecie. Wiele się nauczycie, uronicie łzę lub kilka, a być może nawet zmienicie swój sposób postrzegania niektórych rzeczy?

Jak oceniam?: 7/10

29 komentarzy:

  1. Jak na razie jedyną książką o tematyce stricte wojennej, jaką czytałam (bo jej nawet nie skończyłam) była "Złodziejka książek". Utknęłam w połowie, bo książka nie wywarła na mnie żadnego wrażenia. "Światło, którego nie widać" czyta teraz moja mam i pewnie kiedy tylko skończy (albo i wcześniej) również przeczytam tę książkę.
    Pozdrawiam,
    Johamna z booksinshadow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie "Złodziejka Książek" czeka na półce. Jesteś chyba pierwszą osobą, która ją krytykuje z ludzi, z którymi opiniami się spotkałam :o (wszyscy ją chwalili)

      Usuń
  2. Wojenne motywy to nie mój klimat niestety, ale każdy zachwala tę książkę, więc chyba warto ją kupić. Albo wyłowić w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam ,,Złodziejkę książek" z takich o tematyce wojennej i bardzo mi się podobała, wiele osób przez to poleciło mi właśnie ten tytuł i przyznam, że mam zamiar przeczytać, ale jakoś o niej zapomniałam :(

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość, jeśli jakiś inny dobry tytuł wyleci z głowy :P

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze Światła, którego nie widać, ale zdecydowanie znajduje się na mojej liście must read. Wszyscy się tą powieścią zachwycają i porusza ona taką tematykę, którą po prostu trzeba samemu zgłębić ;)

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczne zdanie jak koleżanka wyżej. ;)

      Usuń
  5. Myślałam nad tą książkę, ale troszkę się jej obawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli sama tematyka wojny Cię nie odrzuca, to zdecydowanie polecam Ci tę książkę, warto zaryzykować.

      Usuń
  6. Prawdziwe życie nie zawsze jest kolorowe. ;-) Ja uwielbiam powieści poruszające realne tematy, jednak fabuła tej książki nie przekonuje mnie do siebie, więc tym razem odpuszczę sobie.

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda, że książka jest strasznie długa i może miejscami nużąca, ale to właśnie przez te realia, które ukazuje, a również przez to, że porusza ciężką tematykę. Zgadzam się jednak z Tobą, że "Światło..." jest piękne i poruszające! Pokochałam tę książkę, a końcowe strony rozdarły mi serce.
    Pozdrawiam!

    bookmania46.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Stoi na mojej półce i czeka na swój moment już od pół roku. Może to właśnie ta chwila? Ostatnio pojawia się coraz więcej jej negatywnych recenzji, choć gdy była nowością wydawniczą trudno było znaleźć jakąkolwiek. Przyznam, iż mam ochotę przekonać się na własnej skórze, o co całe zamieszanie. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już jest na półce, to nie ma co zwlekać! Tylko pamiętaj, nie rezygnuj za szybko, jeśli początek Cię znuży.

      Usuń
  9. Identycznie jak ze mną. Kiedy czytam fantasy, świat przepełniony jest wszelakimi kolorami, kiedy jakiś inny gatunek - te barwy bledną.
    Tak czytam: 2 wojna światowa. Więc już wiem, że to nie jest pozycja dla mnie.
    Pozdrawiam! :*
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, fantastyka to zdecydowanie najbarwniejsza królowa powieści ;D

      Usuń
  10. Książka kompletnie nie dla mnie, choć słyszałam o niej naprawdę wiele dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zmieniłabyś zdanie podczas czytania :P Szczerze mówiąc ja też wolę czytać książki o lżejszej tematyce, ale czasami warto odstąpić od tej reguły.

      Usuń
  11. Wychodzę z założenia,że dobra książka to taka, która od środka cię rozpieprzy i spowoduje, że przez dobre parę minut będziesz:
    a) ryczeć
    b) rozmyślać nad sensem istnienia
    c) oba
    Coś mi mówi, że ona może być jedną z takich książek, mimo, że jest "nużąca".
    Czekam na więcej dramatów od ciebie <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi strasznie szybko czytało się tę książkę. Rozdziały były super krótkie i nie potrafiłam się oderwać. Świetna historia, a zakończenie... nie mogłam uwierzyć w to, co się stało :/
    Pozdrawiam cieplutko :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie było tragiczne. To był mój ulubiony bohater! (sama wiesz kto, nie rzucajmy imionami, żeby nie spoilerować :P) W tamtym jednym momencie miałam ochotę udusić Doerr'a gołymi rękami.

      Usuń
    2. Rozumiem Cię w 100%. Też miałam ochotę zrobić krzywdę autorowi ;)

      Usuń
  13. Z książkami tego typu (a więc o tematyce wojennej czy lekko historycznej) jest u mnie tak, że czytam je bardzo rzadko. Nie lubię czytać o tamtych czasach, gdyż wiem ile złego się wtedy wydarzyło i nie rozumiem jak ludzie mogli tak postępować. Unikam takich książek ze względu na trudne tematy i emocje z którymi potem ciężko jest sobie poradzić. Ostatnią książką jaką czytałam w podobnych klimatach były "Dymy nad Birkenau" i długo nie mogłam sobie z nią poradzić po jej przeczytaniu.
    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tą książkę i spodobała mi się jednak liczyłam na coś więcej.


    Nominowałam Cię do świąteczno-książkowego TAGu, więcej szczegółów tutaj: http://recenzjeklaudii.blogspot.com/2016/12/przygotowania-do-swiat-book-tag.html
    Mam nadzieję, że uda Ci się odpowiedzieć na podane pytania i będziesz się przy tym świetnie bawić. :)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, miło, dziękuję! Chętnie zrobię ten tag! Ale chyba jakoś bliżej weekendu :/

      Usuń
  15. Taka tematyka to zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie, nie, nie. Ksiązka tak bardzo nie dla mnie, że aż boli xD
    Poczekam, aż polecisz coś innego :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam ją na liście do przeczytania, wydaje mi się, że powinna mnie zainteresować. :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)