wtorek, 13 grudnia 2016

Rywalki - Kiera Cass

Wydawnictwo: Jaguar
Cykl: Selekcja

Kolejna książka z cyklu "przeczytaj-mnie-każdy-mnie-wielbi". Po lekturze "Światła, którego nie widać" postanowiłam wziąć sobie na cel coś bardziej relaksującego (czytaj: konkretny odmóżdżacz) i przy czym będę się dobrze bawić, i na odstrzał* poszły właśnie "Rywalki".

America Singer wywodzi się z Piątek - kasty, która do najbogatszych nie należy. Z tego powodu jej rodzinie nigdy dobrze się nie wiodło, pomimo, że wszyscy starają się jak mogą. America jednak jakoś radzi sobie ze swoim życiem. Jest szczęśliwie zakochana w Aspenie. Jest tylko jedna rzecz stojąca na drodze do ich wspólnego szczęścia - Aspen jest Szóstką, co oznacza, że znajduje się w hierarchii jeszcze niżej niż America. Matka Americi nigdy by się nie zgodziła, by jej córka wyszła za kogoś z jeszcze niższej kasty - przecież takie rzeczy się nie zdarzają.  Dziewczyna wierzy jednak, że jakoś znajdą sposób, by być razem. Żyje w tym przekonaniu do czasu, gdy do jej domu przychodzi list obwieszczający o tym, że Maxon, książe, przyszły król Illei, poszukuje kandydatki na żonę, która ma być wyłoniona w konkursie. Brać udział będzie w nim 35 dziewcząt - najpiękniejszych przedstawicielek swoich stanów. Pod naciskiem ze strony bliskich America zgłasza swoją kandydaturę, ale później wszystko idzie nie tak, jak sobie zaplanowała...

Kiera Cass napisała powieść, którą czyta się niesamowicie szybko i która wciągnie was już od pierwszych stron - autorka nie owija w bawełnę i bardzo szybko zaczyna się coś dziać.

Cass pisze bardzo prostym językiem, i niestety tu już czas wytknąć pierwszą wadę powieści: niektóre ze zdań były po prostu absurdalne (wina autorki czy tłumacza, kto wie?). Również niektóre z poprowadzanych przez nią akcji wydały mi się wręcz śmieszne. (Za chwilę pojawi się mały spoiler, więc jeśli ktoś sobie go nie życzy, niech zamknie oczy lub pominie ten fragment!) Przykładowo: główna bohaterka najpierw całuje się z jednym chłopakiem, następnie z drugim, potem znów z pierwszym, po czym obwieszcza temu drugiemu, że nie, ona nie wybiera żadnego z nich. Ona wybiera siebie. Naprawdę? I potrzebowała ich przetestować, mieszając swoje DNA z ich, żeby się upewnić, i dlatego rozegrała to w ten sposób? Dodam, że te wydarzenia miały miejsce w krótkich odstępach czasowych. Inne irytujące sytuacje z bohaterką w roli głównej? Jest w czym wybierać.
America zamiast tytułu księżniczki powinna dostać tytuł najbardziej irytującej głównej bohaterki albo absurdu ostatnich lat. Zdecydowanie zasłużony.

Skoro już zaczęłam wymianiać wady "Rywalek", to jest jeszcze inna, może nawet bardziej rzucająca się w oczy - schematyczność i przewidywalność! Praktycznie po samym opisie z tyłu okładki można snuć domysły, co się ostatecznie wydarzy i jest bardzo prawdopodobne, że będą one trafne. Jeśli nie spełnią się w tej części, to spokojnie - są jeszcze dwie kolejne. Skoro jesteśmy już przy przewidywalności, natknęłam się wcześniej na dużo porównań powieści do "Igrzysk Śmierci". I rzeczywiście można znaleźć wiele podobieństw pomiędzy dwiema książkami! Co je różni? Zdecydowanie to, że w "Rywalkach" rywalizacji, czyli teoretycznie głównego wątku, jest dość mało. Kończy się na urodzie i odpowiednim wdzięczeniu się do księcia, o czym się przekonacie z resztą, jeśli postanowicie po nie sięgnąć.

Te schematy już jednak mają w sobie coś takiego, że wciągają. I dlatego "Rywalki" nie są aż takie złe. Może się zdziwicie, gdy powiem, że w jakiś sposób historia przedstawiona przez autorkę mi się podobała. Swój wkład miał w to prawdopodobnie fakt, że lubię czytać romanse. Oraz powieści z elementami baśni lub bajki.

Właściwie mogłabym wymienić dwie rzeczy, które oprócz tego zatrzymały mnie przy książce. Pierwszą z nich niewątpliwie był Maxon. Pomimo, że jak na przyszłego księcia powinien być nieco bardziej spostrzegawczy w kwestii swojego ludu i państwa (w książce America wychodzi na bohaterkę, bo uświadamia księcia co do niektórych rzeczy - czyżby klepki na oczach od urodzenia?), to najciekawsze momenty książki to właśnie te gdzie akcja była związana z nim. Czytając je nie mogłam się nadziwić, że America nie rzuciła w cholerę wspomnień o Aspenie i nie skupiła swojej uwagi właśnie na Maxonie.

Druga rzecz - intrygująca kreacja świata. Ta baśń ma miejsce, o dziwo, w przyszłości. Świat jest już po czwartej wojnie światowej, akcja toczy się w Illei - państwie, w które zostały przeobrażone Stany Zjednoczone. Społeczeństwo podzielone na 8 kast wbrew swojej woli i teoretycznie logice. To wcale nic nowego, bo przecież od razu nasuwają się tutaj "The Hunger Games". Cóż.. To, że zostało to już gdzieś użyte, nie zmienia faktu, że jednak pod jakimś kątem się różni, prawda?

Co prawda uważam, że autorka mogła lepiej wykorzystać potencjał swojego pomysłu, ale nie dziwię się, że "Rywalki" zdobyły dużą popularność i tak wielu zwolenników. Intryguje mnie, co stanie się zanim książe znajdzie żonę (bo wszyscy i tak już doskonale wiemy, kim ona będzie), ponieważ Kiera Cass zakończyła pierwszą część w sposób pozostawiający wiele dla wyobraźni, dlatego też "Elita" znalazła się na mojej świątecznej wish list. Jeśli jesteście elastyczni i nie straszne wam schematy - dopiszcie pierwszą część do swojej.

Jak oceniam?: 6/10


*Klimaty wojenne nadal w mojej głowie.

20 komentarzy:

  1. Pomimo, iż książka jest bardzo prosta i niezwykle przewidywalna, a jej fabuła ani trochę nie odznacza się oryginalnością, to całkiem przyjemnie mi się ją czytało, a nawet polubiłam tę historię. Podobała mi się nawet bardziej niż Igrzyska Śmierci ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, naprawdę? Mi bardziej podobały się "Igrzyska", ale to może dlatego, że wtedy ta tematyka była dla mnie dość nowa.

      Usuń
  2. Książkę czytałam parę dobrych lat temu i poza przewidywalnością nie widziałam w niej żadnych wad, teraz natomiast rzucają mi się w oczy. Ta saga jest przyjemna do trzeciego tomu- później zamienia się ona w niepotrzebną kontynuację i jeszcze bardziej niepotrzebne dodatki.
    Pozdrawiam,
    Johamna z booksinshadow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszę masę opinii mówiących o tym, że części po trzecim tomie są strasznie naciągane, dlatego ograniczę się do pierwszych dwóch/trzech :)

      Usuń
  3. Schematy już dawno mi się przejadły, wiec nie pokuszę się na tę książkę. Okładka w każdym razie bardzo ładna. Przyjemnie popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tą książkę już jakiś czas temu i niestety nie urzekła mnie ona niczym specjalnym. Co prawda, zdarzały się momenty wielkiego zakończenia, jednak nie przekonała mnie do siebie na tyle,żeby sięgnąć po kolejny tom :)
    Śliczny nagłówek, obserwuję :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Cała seria wydaje się dość płytka i nie zamierzam jej czytać, ale słyszałam dużo pochlebstw skierowanych w jej stronę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przeszkadza mi przewidywalność i powielanie znanych schematów, ale mimo to jakoś nie mam ochoty sięgać po powyższą serię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi najbardziej podobał się wątek z rebeliantami i brudami rodziny królewskiej. Ami i jej kocham tego, jednak nie, to najbardziej irytująca rzecz z całej serii, a szczegolnie w 3 części... ogólnie bardzo lubię Rywalki, miały w sobie jakąś cząstkę bankowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Bajkowosci
      Ta autokorekta...

      Usuń
    2. To fakt, mnie też zainteresowały ty wątki, ale autorka niestety niewystarczająco je rozwinęła.. Mam nadzieję, że zrobi to przynajmniej w kolejnych dwóch częściach.

      Usuń
  8. Tyle już czytałam recenzji Rywalek, że fiu, fiu... Ja dalej odpowiadam, że sobie odpuszczę. Chętnie wypożyczyłabym ją z biblioteki. O kupnie raczej mowy nie ma. Według mnie są lepsze pozycje.
    Pozdrawiam! :)
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze powiedziane - jest zdecydowanie wiele lepszych książek!

      Usuń
  9. Słyszałam już wiele opinii, jakoby ta seria była podobna do Igrzysk śmierci, co nie powiem, bardzo mnie zachęciło, bo uwielbiam ten cykl. Jednak jakoś tak... nie wiem, nie czuję tego "czegoś", co zachęciłoby mnie do kupna tych pięknych (z okładek) książek.
    Może kiedyś w końcu zdecyduje się choć na pierwszy tom :)
    Kasia z Kasi recenzje książek :)
    PS. Obserwuje Cię! Kurde, jestem stalkerem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, kurde, ja Ciebie też [stalkuję] :)

      Usuń
  10. Miałam jedno podejście do tej książki i stwierdziłam, że to nie dla mnie. Może kiedyś do niej wrócę, ale raczej czarno to widzę xD

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Książkę Rywalki jak i cały cykl mam już dawno, dawno za sobą, kiedy jeszcze w Polsce nie były tak popularne. Z tego co pamiętam książka mi się podobała, fajnie było się przenieść w świat jak z bajki i pobyć trochę na królewskim dworze. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to nieco powolna akcja i brak większych zwrotów. Poza tym było okej, nawet za bardzo nie przeszkadzało mi, że książka jest nieco schematyczna i dość przewidywalna. Było miło i przyjemnie.
    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
  12. Niska ocena, ja uważam inaczej chociaż dawno nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcie! Mnie najbardziej z całości spodobała się Jedyna. ;)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)