czwartek, 8 grudnia 2016

Dwór Cierni i Róż - Sarah J. Maas


Wydawnictwo: Uroboros (Grupa Wydawnicza Foksal)

Mur dzieli świat na dwie części. Północne ziemie to Prythian - kraina należąca do Fae, potężnych istot obdarzonych magią, a południowe należą do ludzi, którzy obawiają się mieszkańców północy. Feyra mieszka ze swoimi dwiema siostrami i ojcem kaleką w niewielkiej odległości od muru.
Tylko dzięki niej jeszcze żyją - utrzymują się jedynie z tego, co uda się jej upolować. Pewnego razu dziewczyna zapuszcza się w las w poszukiwaniu zwierzyny nieco dalej, niż powinna i zabija ogromnego wilka, co okazuje się być wielkim błędem. Wkrótce bowiem w jej chacie pojawia się przerażający stwór z północy, który pod pretekstem Traktatu podpisanego niegdyś przez ludzi i Fae żąda jej życia w zamian za życie jego przyjaciela. Feyra ma do wyboru albo zginąć z rąk przybyłej bestii, albo udać się z nim do jego krainy i pozostać tam już na zawsze. Co jest lepsze - rychła śmierć, czy podróż z przerażającą istotą do jeszcze bardziej przerażającego Prythianu i tego, co w sobie skrywają jego mroczne ziemie?

Od czasu lektury "Szklanego Tronu" odnoszę wrażenie, że nie mogłabym się oderwać i czerpałabym przyjemność z czytania, nawet, gdyby Sarah J. Maas pisała o steku bzdur, albo spod jej ręki wyszłaby powieść, gdzie głównym bohaterem byłby hot-dog, a w roli jego rozterek miłosnych występowałyby ketchup i majonez (nie pytajcie mnie, dlaczego akurat jedzenie. I nie, nie piszę tego, będąc głodna.)
Na szczęście moje, jej i wasze również - zupełnie tak nie jest. Wręcz odwrotnie - w "Dworze Cierni i Róż" spotkacie wielobarwne, interesujące postaci. A do tego już wspomniany wyżej i w recenzji Szklanego Tronu styl pisania autorki, który sprawi, że nie będziecie w stanie odjąć rąk od jej książki, a ciernie oplotą was i nie odpuszczą aż do ostatniej strony.

By na chwilę oderwać się od mojego rozpływania się w zachwycie nad panią Maas, czyli odchodząc od subiektywnego punktu widzenia, powiem obiektywnie, że w Szklanym Tronie znajdziecie trochę więcej akcji niż tutaj. Historia Feyry nadal jednak jest zajmująca.

Przez pierwsze kilka stron czułam się zawiedziona, bo myślałam, że będzie ona pełnić rolę posługaczki swojej nie robiącej nic rodziny, ale później wszystkie elementy wskoczyły na swoje miejsca i okazało się, że nie wszystko jest takie, jak się wydawało. Szybko zmieniłam swoje zdanie o niej. Podobało mi się również to, że dość szybko zaakceptowała swoje położenie, kiedy znalazła się na Dworze Wiosny. I że nie trwała uparcie w przekonaniu, że Tamlin to podła bestia (bo wcale nią nie był). Tym razem główna bohaterka nie posiada szczególnych umiejętności, jeśli nie zaliczać do tego urody i zamiłowania do malowania. I oczywiście dbania o całą rodzinę.
Prawdopodobnie pisząc kolejną rzecz, nie zaspoileruję wam książki, ponieważ wynika to z samego opisu na tylnej okładce i każdy się tego domyśla - coś zacznie się dziać pomiędzy nią, a Tamlinem. [Tamlin - równie czarujący, co Dorian (ST).]
Wątek miłosny jest tu jeden - dość prosty, właśnie z nim. Kiedy częściej zaczął się pojawiać Rhysand, spodziewałam się, że Feyra zacznie coś czuć również do niego, ale od razu powiem, że się myliłam (nie ma trójkąta, jak na razie! chociaż posunęłabym się do stwierdzenia, że Rhysand jest trochę bardziej intrygującą postacią niż Tamlin). No, chyba, że autorka zaskoczy nas czymś jeszcze w kolejnej części - której polskiego wydania nie mogę się już doczekać!

Swoją drogą, to bardzo często narzekam, że jest bardzo łatwo domyślić się pewnych rzeczy, które teoretycznie mają odegrać kluczową rolę w książce - tutaj tak zupełnie nie było. Maas bardzo zaskoczyła mnie pewną rzeczą w decydującym momencie (niestety nie poruszę tego głębiej, bo bez spoilerowania się nie da), miało to miejsce podczas trzeciego zadania, jakiego Feyra musiała się podjąć (będziecie wiedzieć, o co chodzi, kiedy przeczytacie).


Dwór Cierni i Róż wydał mi się nietuzinkowy na tle innych książek, ze względu na postaci właśnie i fabułę. Tym razem to miała być przerobiona, nowa wersja Pięknej i Bestii, ale ja osobiście nigdy nie porównałabym Tamlina do bestii (poza tym, miał umiejętność zmiennokształtności i mógł się w nią zmieniać xD). Poza tym obstawiam, że wątek Rhysanda mógł być lekko zainspirowany mitem Demeter i Kora. Cóż, mogę tylko powiedzieć, że autorce wychodzi świetnie budowanie starych baśni od nowa. Być może niektóre momenty w książce wydawały się nieco tandetne.. Ale kto by się tym przejmował w świetle takiej ilości pozytywów?

Być może to już podchodzi pod obsesję, ale polecam książki Sary J. Maas wszystkim! Jestem szczęśliwa, że mam jej książki na półce, i zdecydowanie chcę mieć ich więcej.*

Jak oceniam?: 9/10


*PS. Przepraszam za moją niezdrową obsesję na punkcie autorki.

18 komentarzy:

  1. Ale ładne zdjęcie :) Książka jest dobra, ale Szklany tron był bardziej w moim guście. I główna bohaterka jakaś taka zaradniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam "Dwór cierni i róż", a już niedługo kolejna część! Ale się jaram *-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Utknęłam gdzieś w połowie tej książki i odłożyłam ją na bok. Nie wiem, czy kiedyś do niej wrócę, jak dla mnie za mało w niej akcji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, ale rzeczywiście tutaj były pewne zastoje (w Szklanym Tronie tak nie było) :/

      Usuń
  4. Nie brzmi tak zachecajaco jak Szklany Tron. Jednak recenzja jak zawsze na poziomie <3 A pomysl ksiazki o hotdogach sprawil ze jestem glodna :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnam tam gdzieś dopisać, że recenzja zawiera lokowanie produktu, skoro nawet udało mi się wesprzeć hot dogowy biznes xD

      Usuń
  5. Daje ci 5+ za wymyślenie historii z hot dogiem w roli głównej oraz perypetiami miłosnymi względem ketchupu i majonezu :D
    Pisząc już jednak zupełnie poważnie. Pani Mass skrada moje serce powoli i z każdą kolejną książką udaje się jej zdobyć coraz to większy kawałek. Oczywiście "Dwór Cierni i Róż" jest ta książką, którą ja koniecznie chcę mieć u siebie. Nie wiem jak tego dokonam, ale to zrobię. A kiedy już tak się stanie będę mogła z przyjemnością oddać się lekturze.
    ps. Piękne zdjęcie i świetna recenzja!

    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że historia z hot dogiem by się sprzedała? Zarobiłabym grube miliony za ten trójkąt miłosny, w końcu byłby ciekawszy niż wszystkie inne :D

      Usuń
    2. Jestem o tym przekonana! Ba nikt tak naprawdę nie wie w którym kierunku popłynie akcja i w jaki sposób połącza się główni bohaterowie? Czy na scenę wkroczy ktoś jeszcze? Może zazdrosna surówka? Albo el kabanos zazdrosny o swoją bułę? :D hihi

      Usuń
    3. Rozchwytywany ten hot dog! Zastanawiałam się jeszcze nad wprowadzeniem do wątku prażonej cebulki (ale wiesz, to już chyba w 3 części, bo nie można tak wszystkiego od razu, a surówka i kabanos mogłyby się pojawić w 2 :P). Tak, zdecydowanie, losy hot doga porwałyby każdego! I pozwolę sobie zdradzić ci koniec, że nad hot dogiem ciąży fatum, i wszystko i tak prowadzi do tragicznego zakończenia w układzie pokarmowym jakiegoś.. człowieka ( miałam napisać Amerykanina, ale nie wiemy w końcu, gdzie toczy się akcja, także xD).

      Usuń
    4. No widzisz masz już plan na całą trylogię! Mówię ci książka o hot dogu to strzał w dziesiątkę! :D

      Usuń
  6. O, dziękuję Ci bardzo! Ostatnio miałam rozkminę dotyczącą pewnej książki, która mnie zainteresowała... a że trochę ich jest, to miałam problem z przypomnieniem sobie jej tytułu. Teraz już wiem że chodziło o "Dwór cierni i róż". Jestem pewna że niebawem będę mogła zaliczyć ją do przeczytanych przeze mnie książek ;)
    Pozdrawiam i obserwuję
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham, kocham i jeszcze raz kocham! Poznałam Maas przez "Szklany tron", który pokochałam już od samego początku, ale to co zrobił ze mną "Dwór cierni i róż" to jakaś przesada. Cudowna, oryginalna historia, która wciągnęła mnie bez reszty i już z niecierpliwością czekam na kolejny tom w Polsce! :)

    Obserwuję i zapraszam na konkurs!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/12/zimowy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam autorkę, a dwa tomy tej serii mam na półce. Jak tylko wygospodaruję trochę czasu to na pewno przeczytam oba :D

    litery-na-papierze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam w planach tej książki, ale po Twojej entuzjastycznej recenzji chyba jednak zmienię zdanie, aby się przekonać, czy i mnie urzeknie ta oryginalna historia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo chce to przeczytać <3
    Jednak może na początek zajmę się wreszcie Szklanym tronem xD

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)