środa, 21 grudnia 2016

Cinder - Marissa Meyer

Historii, które w jakiejś mierze opierają się na baśniach jest wiele. Być może dlatego są tak czarujące - mają w sobie jakąś magiczną część, która nadaje im właśnie tę baśniowość. Zapewniam was, że jeśli sięgniecie po "Cinder", znajdziecie kopciuszka, ale innego niż zwykle. Marissa Meyer postanowiła opowiedzieć nam historię biednej dziewczyny, która jednak pomimo tego, że jest oczywiście ujmująca i czarująca, jest jednocześnie wybrudzona smarem, a organy jej ciała w 1/3 zastąpione są przez... części maszyny.

Wydawnictwo: Egmont
Cykl: Saga Księżycowa
Zabrały jej piękne suknie, ubrały ją w zszarzały fartuch, a na nogi włożyły drewniaki.
Cinder* jest cyborgiem mieszkającym w Nowym Pekinie, mieście powstałym w cesarstwie Wielkiego Wschodu po IV wojnie światowej. Dziewczyna nie ma żadnych wspomnień z czasów, kiedy była człowiekiem. Odkąd mężczyzna, który był jej właścicielem od samego początku jej nowego życia zmarł, opiekę nad nią sprawuje jego żona, Adri. Kobieta kocha tylko swoje dwie córki, a w Cinder widzi tylko maszynę niezdolną do uczuć, która zniszczyła i nadal niszczy jej rodzinę. Dziewczyna musi pracować jako mechanik, aby rodzina Adri miała z czego żyć. Cinder lubi swoją pracę, ale wie, że jej życie jest smutne i już zawsze będzie odmieńcem. Zdążyła się już przyzwyczaić do tego faktu i dlatego udaje jej się go tolerować. Jednak do czasu. Nagle wszystko się zmienia, a to za sprawą pojawienia się pewnego dnia w jej warsztacie klienta, którym okazuje się być Kai, syn cesarza. Wydaje się, że on wcale nie zauważa smaru i całego elektryczny bałagan.. Problem pojawia się wraz z przybyciem na ziemię królowej Levany, władającej księżycem..

Dawno żadna książka nie przyprawiła mnie o szybsze bicie serca - nawet ostatnio recenzowana 2 część uwielbianego przeze mnie "Szklanego Tronu", a "Cinder" udało się to zrobić, szczególnie przy ostatnich stronach, gdzie znajdują się momenty kulminacyjne (o ile mogę użyć tego określenia w liczbie mnogiej) powieści. Książkę czyta się niesamowicie szybko, a świat przedstawiony jest bardzo wyraziście, opisy wcale nie są nużące. Dosłownie czułam się, jakbym oglądała film science fiction.
Nie można również narzekać na brak akcji - toczy się ona w zadziwiającym tempie i cały czas dzieje się coś interesującego.

Wątek miłosny nie jest znacznie rozwinięty - jest bardzo subtelny. Jest tak z oczywistych względów, mam jednak wielką nadzieję, że w kolejnych częściach posunie się to dalej, chociaż zakończenie może wskazywać na wiele różnych możliwości. Kai to taki prawdziwy książę z krwi i kości**, rodem z bajki o Kopciuszku.  Dobry, czarujący, przystojny, a do tego gotów poświęcić się dla swojego państwa. Choć uważam, że mógłby być odrobinę wyraźniej wykreowany, to podobnych jemu bohaterów chyba nie sposób nie polubić.
Co do głównej bohaterki - z pewnością roztopi wasze serca. Wszystkie zdarzenia zawarte w akcji mają na nią tak duży wpływ, że czytelnik przeżywa wszystko razem z nią, dzieli z nią emocję. Przez całą długość powieści było mi jej strasznie szkoda, jednocześnie przy tym podziwiałam ją i bardzo jej kibicowałam. Cinder to mądra, czasem nawet zabawna dziewczyna (czy powinnam powiedzieć: cyborg?). Jest bardzo pozytywną postacią. Ogólnie rzecz biorąc bohaterzy "Cinder" są zupełnie tacy jak w baśni - zżyjecie się z tymi dobrymi postaciami, a znienawidzicie czarne charaktery.

Tematyka w szerszym pojęciu (pomijając elementy baśni) jest moim zdaniem oryginalna i dość świeża. Co prawda możemy spotkać obecnie wiele powieści z cyborgami, klonami i tym podobnymi w roli głównych bohaterów, ale już rzadziej natykamy się na m.in ludzi ze specyficznymi zdolnościami zamieszkujących księżyc, którzy są w wrogich stosunkach z ziemianami oraz ze światem osadzonym w przyszłości, gdzie technologia jest tak świetnie rozwinięta i wszystko jest bardzo zinformatyzowane (osobiście z takim czymś spotykam się częściej w filmach, w książkach na ogół postęp zamiast iść do przodu, cofa się, lub akcja rozgrywa się w przeszłości - lub po prostu czytam nieodpowiednie książki). Odskocznią było również to, że tym razem akcja miała miejsce we wschodniej części globu, bo przecież zazwyczaj amerykańscy autorzy preferują umieszczanie jej na swoich terytoriach.
Zagadka historii Cinder jest odrobinę schematyczna i łatwa do odgadnięcia, ale tak właściwie to nie umniejsza to wartości powieści, bo choć odgrywa dość istotną rolę, to nie jest ona głównym tematem fabuły. Co do zakończenia - nie do końca baśniowe, ale na pewno niespodziewane. Nie zdradzę niczego więcej! Jak już wcześniej powiedziałam, zwiastuje wiele różnych sposobów, w jakie może potoczyć się akcja kolejnej części.  UWAGA, "Cinder" niebezpiecznie wciąga! Kiedy zaczniesz czytać, nie będzie odwrotu. Przez cały dzień, a może nawet i noc będziesz miał/a szansę być cyborgiem! Tak.. chyba rzadko się to zdarza [xD], dlatego warto zaopatrzyć się w tę powieść.
__________________________________________________________________

Założę się, że większa część z was już ma za sobą Cinder. Jakie są wasze odczucia? Może chcielibyście znaleźć tę powieść pod choinką? Dajcie znać, co znalazło się na waszej liście życzeń! :)

*Czy to już brzmi znajomo?
**Gdyby ktoś pytał - to jest metafora!

15 komentarzy:

  1. Nie, dziękuję. Kiedy zaczęłam czytać ten opis - "co moje oczy widzą? Czy już oślepłam?".
    Fabuła jest bardzo oryginalna, ale jest to też niszczenie obrazu Kopciuszka. Do tego ten świat nie widzi się w mojej głowie. Po prostu nie.
    Nie zmienia to faktu, że fabuła zapewne jest ciekawa (jeśli komuś pasują takie zmiany) i inna niż wszystko :)

    Pozdrawiam
    recenzje-by-my.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, dotychczas mi również nie przypadała do gustu tematyka związana z cyborgami - ale w "Cinder" to wszystko zostało jakoś.. przyjaźniej przedstawione.

      Usuń
  2. "Cinder" dopiero przede mną, mam zamiar sięgnąć po tę książkę w najbliższym czasie, bo wygląda na to, że warto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że wszyscy to czytali :o

      Usuń
  3. A nie, bo ja jeszcze nie czytałam. Ale może być interesująca :) Nie wiem czy wśród moich prezentów znajdą się książki, chociaż byłoby bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lekturę o cyborgu/kopciuszku mam już za sobą i mi osobiście ta historia się podobała. Nie chciałabym się tutaj rozpisywać, bo większość tego co miałam do powiedzenie zawarłam w recenzji. Jednak mogę wyróżnić w tej książce kilka rzeczy: pomysł, miejsce akcji, sposób kreacji głównej bohaterki i chyba zakończenie, które było całkiem inne niż można byłoby się tego spodziewać. Są to rzeczy, które widzę że tobie też wpadły w oko. Ciesze się, że tobie książka się podobała. Mam nadzieję, że kontynuacja będzie równie udana.

    Pozdrawiam, Kejt_Pe
    Ukryte Miedzy Wersami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie było takie.. inspirujące wręcz. Autorka zaprzeczyła wszelkim schematom, pozwalając tak potoczyć się akcji. Również mam nadzieję, że druga część będzie dobra, albo jeszcze lepsza.

      Usuń
  5. Bardzo lubię tą serię, a dokładnie dwa pierwsze tomy. Będę musiała sobie je odświeżyć, bo się pozapominało, a mam nadzieję, że za jakiś czas zostanie wydany tom trzeci :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że już jakiś czas było jakieś zamieszanie związane z trzecim tomem w Polsce, mam nadzieję, że wszystko się jednak ułoży i zostanie wydany :)

      Usuń
  6. Podobno wszystkie tomy mają zostać wydane w 2017 przez wydawnictwo Papierowy księżyc :D
    Jestem na bodajże 160 stronie i dla mnie ta książka to wymieszanej Edwarda Nozycorękiego (taaak, powiedziała ta co filmu nie widziała).
    Pozdrawiam,
    Helena z ksiazkinocy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, noo, to tak średnio, bo mam pierwszy i drugi tom wydawnictwa Literackiego, więc pewnie nie będą się komponować. Ale cóż, lepsze to, niż żeby w ogóle nie zostały wydane.

      Usuń
  7. O matko, zachęciłaś mnie i to bardzo. Na dodatek piękna okładka. Zdecydowanie chcę przeczytać!
    Na dodatek zostaję u ciebie na dłużej. cieszę się, że tu wpadłam.
    pozdrawiam i zapraszam na świąteczny konkurs, do wygrania moja książka, każdy ma szansę :) http://polecam-goodbook.blogspot.com/2016/12/swiateczny-konkurs-wygraj-365-dni.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oryginalna okładka też jest ładna, ale muszę przyznać, że ta z nią wygrywa.
      Na pewno zajrzę :)

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)