poniedziałek, 7 listopada 2016

Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender - Leslye Walton


Macie takie powieści, w których niekoniecznie bardzo dużo się działo, nie były koniecznie porywające, a które pomimo to zawsze miło się wam kojarzą i wspominacie je z sympatią?
Właśnie tak zapamiętam Osobliwe i Cudowne Przypadki Avy Lavender.

Znalezione obrazy dla zapytania osobliwe i cudowne przypadki avy lavender

Wydawnictwo: SQN (Sine Qua Non)
Tytuł oryginalny: The Strange And Beautiful Sorrows of Ava Lavender

Ava Lavender urodziła się ze skrzydłami. Jak to możliwe? Przecież to nigdy nie powinno mieć miejsca. Cud? Czyżby na na ziemi pojawił się anioł?
Wszyscy zadają sobie takie pytania i dopowiadają własną odpowiedź. Pod szpitalem błyskawicznie ustawia się tłum wiernych ze świecami, aby celebrować to przedziwne zjawisko. A Ava? Ava jest zwykłą dziewczyną. Pomijając fakt, że rodzina od strony jej matki od zawsze była dziwna. Inna niż inni.

"Dla wielu byłam wcieleniem mitu, uosobieniem najwspanialszej legendy i baśni. 
Inni uważali mnie za zmutowanego potwora. 
Ku mojemu nieszczęściu raz zostałam wzięta za anioła.."

Czy chcielibyście mieć skrzydła? Proste, że tak. Ale po co wam skrzydła, które nie unoszą was w górę? Kiedy nie możecie skłonić ich do lotu? Poza tym skrzydła wykluczają Avę ze społeczeństwa, ponieważ jej matka boi się o to, że ono ją odrzuci, dlatego izoluje ją, i jej brata bliźniaka w domu. Dziewczyna radzi sobie jakoś ze swoim życiem - w pewnym momencie jednak pozwala sobie na małe szaleństwo. Pewne sploty wydarzeń sprawiają, że Avę spotyka tragedia...

Powieść Leslye Walton jest lekka niczym piórko. Przeczytałam ją w jeden dzień.
"Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender" to nie typowe fantasy, dlatego nie znajdziecie tu jakiejś wielkiej ilości magii - jest jej tylko tyle, by wystarczyło na otoczenie jej aurą rodziny bohaterki. Jest w skrzydłach Avy, w zdolnościach jej babki do "odczytywaniu znaków" oraz w umyśle brata tytułowej bohaterki. I, jeśli ktoś się uprze, może też się jej doszukać w szczególnym powonieniu matki Avy. Jest jeszcze jedna, magiczna rzecz, którą powinniście wiedzieć - tutaj każda emocja pozostawia ślad - osiada w pomieszczeniu, zostaje wchłonięta przez ściany, krąży w powietrzu, przenika do jedzenia i jest wyczuwalna dla innych.

Książka ma formę swego rodzaju biografii rodziny Avy. Przez pewien czas wydawało mi się, że dotyczyła bardziej nie tyle samej dziewczyny, co bardziej jej matki, ponieważ pomimo tego, że o wszystkim opowiada nam Ava, to wątek jej rodzicielki (a przed tym jeszcze babki bohaterki) był poruszany przez większość książki.
Nie wiedzieć czemu, powieść skojarzyła mi się odrobinę z filmem "Nostalgia Anioła". Z tym, że tutaj tematyka jest szersza, nie kręci się wokół tylko do jednego wydarzenia, a całej historii rodziny Avy. Nawiązując do członków tejże właśnie familii, są oni niestety minusem powieści. Sama tytułowa bohaterka mnie nie zachwyciła. Czasami była półprzezroczysta. Tak, jakby powinna być ważna i wiele wnieść do całej powieści, ale jednak nie wniosła nic więcej poza swoimi skrzydłami i zbyt wielką ufnością. Z kolei jej matka, czyli Viviane, na początku wydała mi się po prostu niemądra. Nie wiem, czym się kierowała przy podejmowaniu niektórych decyzji, które były najzwyczajniej w świecie głupie i nieprzemyślane, tak jak na przykład seks z chłopakiem, który właśnie jej oznajmił, że zamierza związać się z inną dziewczyną (Brawo, Vivian. Nawet nie umiem nawet stosownie tego skomentować). Za to najbardziej intrygującą postacią była babka Avy - Emilienne. Miała swój charakter i jej postępowania na ogół były sensowne. Najbardziej podobały mi się fragmenty książki, w których opisywane były losy jej oraz jej rodzeństwa, czyli te na samym początku.

Powieść porusza różne kwestie, choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać. Najbardziej wyszczególniona była tematyka fanatyzmu lub wręcz dewocji oraz własnych urojeń, które przedstawiał Nathan Sorrows. To, co stanie się gdzieś w 3/4 książki, pomimo tego, że było dość łatwe do przewidzenia, jest naprawdę tragiczne i poruszające. Zdarzenie to wydało mi się trochę nie na miejscu, biorąc pod uwagę to, jakie wrażenie wywarła na mnie powieść. Określiłam to w ten sposób, ponieważ, samo czytanie jej było lekkie, bardzo niezobowiązujące i przyjemne, pomimo niektórych dramatycznych wydarzeń w niej zawartych.
Leslye Walton zawarła w swojej powieści wiele metafor, nawiązań i innych rzeczy, które mają drugie dno . Autorka opowiada o problemach, jakimi są niezrozumienie, niespełnione uczucie, ale też i o odkrywaniu tej prawdziwej miłości. Pisze o tym, jak ludzie reagują na inność, o trudności z akceptacją niektórych rzeczy, o tym, jak własne urojenia mogą doprowadzić do zniszczenia nas samych, oraz wpłynąć na innych wokół. Dlatego właśnie, pomimo, że bohaterowie nie są tutaj szczególni, to szczególne są dotykające ich problemy i to sprawia, że z książki płynie wiele wartości.

Podsumowując - "Osobliwe i Cudowne Przypadki Avy Lavender" pozostawiają po sobie lekki niedosyt - ale tylko odrobinę. Czujesz, że tak powinno być, że powinny zostawić po sobie taki właśnie ślad. Książka jest prosta, dziwna, ale tajemnicza i delikatna zarazem. Dzięki temu czyta się ją w błyskawicznym tempie i warto jest to zrobić.


Jak oceniam?: 6,5/10

2 komentarze:

  1. Z Twojej recenzji wnioskuję, że książka jest napisana w złym gatunku. Jeśli opowiada o matce i babci bohaterki, to można zrobić książkę obyczajówką.
    Nie czytałam, więc nie wiem w jakim stopniu poruszany jest wątek fantasy.
    Słyszałam o tej książce różne opinie i nie ciągnie mnie do niej - także po opisie.

    Pozdrawiam,
    recenzje-by-my.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się nie podobała ta książka niestety :(

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)