piątek, 14 października 2016

Więzień labiryntu - James Dashner


Więzień Labiryntu stosunkowo szybko zyskał rozgłos i sławę. Trochę czasu niestety zajęło mi zabranie się za tę pozycję, ale w końcu postanowiłam to nadrobić. O czym jest książka? - tytuł mówi sam za siebie. James Dashner jest przykładem osoby, która umiejętnie umie wykorzystać coś, co wydaje się tak oczywiste. Tematyka labiryntu istnieje przecież praktycznie od zawsze.
Sama lektura kojarzy się z Igrzyskami Śmierci i Niezgodną, o czym informuje tylna okładka (ustawia je obok siebie), choć nie umiem wyjaśnić czemu, mi osobiście bardziej z tą pierwszą pozycją.
Jeśli już wspominać o tej tylnej okładce, to ujawnia ona bardzo wiele - tak szczerze mówiąc, to streszcza nam pół książki. Nie uważam tego jednak za jakiś defekt - przynajmniej wiecie, na co się piszecie, kupując ją.



Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Czytając Więźnia Labiryntu dowiedziałam się 3 rzeczy:

  1. Chyba lubię Jamesa Dashnera (tak dokładniej jego książki)
  2.  James Dashner wie, jak pisać, aby czytelnik dosłownie nie mógł oderwać się od lektury
  3.  James Dashner to straszny pożeracz czasu.


Autor od razu rzuca nas i Thomasa na głęboką wodę. Chłopiec budzi się w windzie. Nie ma wspomnień - pamięta tylko swoje imię. Kiedy wreszcie może z niej wyjść, okazuje się, że znalazł się w Strefie, miejscu, które otoczone jest murami, tworzącymi Labirynt. Jest to jedyne miejsce , które można nazwać bezpiecznym - w Labiryncie czai się  niebezpieczeństwo. Jedynymi mieszkańcami Strefy są nastoletni chłopcy. Nikt nie wie, czemu się tam znaleźli. Nikt nie wie jak można wyjść z Labiryntu. Nie wiadomo nawet, czy istnieje jakieś wyjście, a jeśli nawet, to jaką trzeba zapłacić cenę, aby je znaleźć?

James Dashner nie pisze górnolotnie. I dobrze. Jest w jego pisaniu coś, co odciąga Cię od zwyczajnych czynności  na długie godziny. Które oczywiście wcale nie wydają się takie, bo jesteś totalnie wciągnięty w świat Thomasa i reszty bohaterów. Jeśli już o nich mowa, to najbardziej polubiłam Minho. Coś w sobie miała ta postać. O głównym bohaterze też nie da się raczej powiedzieć nic złego - Thomas był w porządku. Postacie w książce były różnorodne i naprawdę ciężko byłoby znaleźć dwie podobne do siebie, za co James Dashner zasługuje na ogromną pochwałę.

Jeżeli chodzi o proporcje między opisami a dialogami, to więcej jest tych pierwszych, ale nie jest to tutaj absolutnie żaden powód do narzekań - równowaga w naturze jest zachowana, a taka książka wymaga obszerniejszej deskrypcji.

Czas (tylko odrobinę) ponarzekać.
Osobiście nie podobał mi się slang, lub nawet nie wiem jakie określenie byłoby odpowiednie, używany przez chłopców ze Strefy. Brzmiał tak... grubiańsko. Po prostu brzydko. Choć możliwe, że to sprawa mężczyzn, a mi jako kobiecie to wadzi, więc nie mi to oceniać. Jest jeszcze opcja, że w języku angielskim brzmiało to przyjemniej, a w polskim już nie bardzo, co nie jest szczególnie pocieszające. Usprawiedliwiam to jednak, bo może było to potrzebne, aby bardziej uwiarygodnić chłopców.
Jeszcze jedna rzecz, która rzuca się w oczy, to że zabrakło bardziej szczegółowego opisu na przykład takiego zdarzenia jak dosyć ważny moment przechodzenia przez Thomasa Przemiany i tego, co podczas niej widział. Co prawda bohater wyjaśnia to później, ale mimo to odczułam w tym fragmencie książki coś w rodzaju luki.

Jak oceniam? : 8/10


Tak przy okazji, od początku przeczuwałam, że Thomas naprawdę znajdzie sposób.
I, uwaga, SPOILER!




Zrobił to. (I nadal żyje)


Więzień Labiryntu to dobra lektura, zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. Na pewno sięgnę po Próby Ognia i Lek na Śmierć. Po tym, jak Dashner zakończył tom pierwszy, po prostu nie sposób tego nie zrobić. Jestem strasznie ciekawa, jak to wszystko się dalej potoczy.

Na pewno też warto porównać film z książką! Słyszałam, że jest on znacznie słabiej wykonany i w porównaniu z nią to totalne fiasko, ale mam nadzieję się niedługo o tym przekonać.

A może wy już oglądaliście już Więźnia Labiryntu?! Jakie jest wasze zdanie?


3 komentarze:

  1. Książka wydaje się ciekawa, choć te luki trochę mnie zniechęcają... Trochę słabo, że jest już 5(?) części i wychodzą kolejne, brak mi energii na długie serie :/
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Z oglądania filmu zrezygnowałam po godzinie. Jest zdecydowanie słaby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też ostatnio oglądałam i muszę przyznać, że w porównaniu do książki to rzeczywiście niewypał :/

      Usuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz po sobie jakiś ślad - każdy komentarz to motywacja do dalszego blogowania.
Możesz również pozostawić link do swojej strony, zawsze chętnie zaglądam na inne blogi, udaję się tam w poszukiwaniu kolejnych książek wartych przeczytania i podzielenia się swoją opinią :)